Wpisy

JAK UBRAĆ PIĘCIOLETNIĄ DZIEWCZYNKĘ – PRAKTYCZNY PORADNIK

Na proces ubierania pięcioletniej dziewczynki najlepiej zarezerwować sobie około dwóch godzin. W tym czasie warto być wypoczętym i nie spieszyć się nigdzie, najlepiej ubiera się pięciolatkę na przykład w niedzielę o godzinie 13.

Potrzebne będą:

  1. Szafa. Duża szafa, z dużym wyborem ubrań. Ale nie za duża, żeby wybór też nie był za duży
  2. Odosobnione miejsce, najlepiej osobisty pokój pięciolatki, koniecznie z oknem i dostępem do internetu (przydatne do negocjacji pogodowych)
  3. Opcjonalnie butelka dobrego wina

Jeśli jesteście dobrze zorganizowanymi rodzicami, w tajemnicy przed dzieckiem (najlepiej w nocy) usuwacie z szafy wszelkie ubrania nie pasujące do pogody w dniu następnym. Inaczej możecie być pewni, że na 30-stopniowy upał wybrana zostanie poliestrowa sukienka Elsy z trenem i długimi rękawami, a na syberyjski mróz bluzeczka na ramiączkach. Jeśli jesteście normalnymi ludźmi i macie życie, i nie w głowie Wam nocne buszowanie po szafie dziecka z latarką, idziecie na żywioł.

Już Wam współczuję.

Pięciolatkę uprzednio należy nakarmić i napoić, warto też zadbać o jak najmniejszą ilość bodźców zewnętrznych, rozpraszających uwagę (nierealne, pięcioletnie dzieci są jak żaby, jedno oko patrzy w lewo, drugie w prawo, żadne na nas).

Tak przygotowanej pięciolatce prezentujesz Outfit nr 1. Załóżmy, że ma być 20 stopni i zapowiada się słoneczny dzień. Załóżmy też, że jednak nie jest niedziela, godzina 13, a poniedziałek, godzina 7 rano, a dziecko trzeba zaraz zawieźć do przedszkola. Proponujesz więc, dla wygody, bluzkę i spodnie. Bluzka zostaje z marszu odrzucona, bo nie jest różowa (rookie mistake!). Proponujesz inną, różową. Zostaje odrzucona, bo nie ma cekinów. I teraz mamy dwa scenariusze – jeśli w szafie znajduje się różowa bluzka z cekinami, to możesz odtrąbić zwycięstwo, jeśli natomiast wszystkie różowe bluzki z cekinami są akurat w praniu, wtedy… oj wtedy… masz do wyboru:

  1. Dalsze negocjacje
  2. Wygrzebanie bluzki z kosza z brudami

Wybór należy do Ciebie (tak Ci się przynajmniej zdaje). Życzę Ci powodzenia w podejmowaniu tej decyzji.

Zakładając, że bluzkę szefowa klepnęła, przechodzicie do spodni. Wybrane przez Ciebie spodnie zostają z marszu odrzucone, bo nie są różowe. Chwila uwagi zostaje im poświęcona tylko i wyłącznie, jeśli mimo braku różu, są w motylki. Wtedy masz szansę. Polecam uderzenie w falę zachwytu nad walorami estetycznymi motylków tak szybko, jak to możliwe. Jeśli przegapisz swój moment, już po Tobie. Godzisz się na różowe legginsy z cekinami i spódniczkę z osiemnastu warstw fioletowego tiulu (jak to, do cholery, znalazło się w Twoim domu?!).

Kolejny punkt programu to majtki. Ponieważ majtek nie widać, tutaj wybór wspaniałomyślnie pozostawiasz pięciolatce. Chwila wahania między różowymi majtkami z Elsą i różowymi majtkami z Psim Patrolem. Dłuższa chwila. Jeszcze jedna chwila. Uff, wybrała Psi Patrol.
Zakłada.

Sekundę później czujesz się, jakby ktoś teleportował Cię do innej rzeczywistości, ponieważ Twoje do tej pory w miarę spokojne dziecko leży właśnie twarzą w dół na podłodze i zalewa się rzewnymi łzami. Szczypiesz się. Nie, to nie sen. Może to to opcjonalne wino.

A, bo ona chciała Elsę. Wszystko jasne, no przecież.

Wybór skarpetek pamiętasz jak przez mgłę. Bluza? No, przydałaby się pewnie, szczególnie rano.

NIE? Oj, kochanie, zimno ci będzie.
NIE? Nie płacz, błagam, tylko nie płacz, dobra, może taka zapinana, a nie przez głowę? Nie z kapturem, bo przeszkadza? Chyba nie masz takiej… No dobra, to teraz załóż, w samochodzie zdejmiesz, potem jak wysiądziemy, to znowu założysz, a w przedszkolu znowu zdejmiesz. OK? Cudowny kompromis, już się cieszysz na dalszą część dnia.

Ale zaraz… czy dobrze widzisz? SUKCES. Dziecko ubrane. To wcale nie było takie trudne…

<JEB>
To Twoje dziecko trzasnęło drzwiami od swojego pokoju. Od środka. I wyje.

Stoisz jak ten kołek, z pustą butelką po winie w jednej ręce i skazaną na banicję skarpetką z Chase’em w drugiej (ONA UWIERA, NIE CIERPIĘ JEJ), i nasłuchujesz. Co ona tam wyje?

Chciała dzisiaj założyć sukienkę.

komentarze 2

  • Humo

    I tu przydają się wyjazdy służbowe i pozostawienie dzieci na tydzieńsam na sam z tatusiem. A po powrocie słyszysz tekst życia: masz 5 minut żeby się ubrać. A potem ja ci wybieram strój. A wiesz, że ja nie o odróżniam kolorów?! Obie córki ubrane w 3 minuty 🤣